Thursday, 27 October 2011

zaczęłam stopniowo

  • nie jem słodyczy od 13 dni - ten tydzień  bardziej surowo, w chwili słabości zjadłam batonika owsianego, wiem , milion kalori, ale zdrowsze od ciastek i cukierków. Efekt - mój organizm oszczędza sporo energii,  jestem bardziej wypoczęta, łatwiej zrywam sie z łóżka, w nocy bardziej przytomna i chyba szczuplejsza, chodź waga tego nie pokazuje.
  • nie jem już nic po obiedzie czyli po 18.30. gdy mnie głód przyciśnie jem owoce a wczoraj jogurt, przed snem wypiłam kakao. Efekty - jak powyżej. samopoczucie co raz lepsze.
 Metoda zen habit działa, na mnie. Od soboty planuję wstawać bezwzględnie o 8.00 lub przed, zaostrzyć niejedzenie po kolacji. Niejedzenie słodyczy idzie perfekt. W sobotę nagroda - kupię sobie czekoladę gorzką z orzechami - taka mi sie przyśniła, pachniała cudownie. A potem nagroda główna, już za tydzień.
Musiałam sie tym podzielić, nie moge uwierzyć jak to łatwo poszło.

Sunday, 4 September 2011

nawdychałam

się czystego, leśnego powietrza. Cudne miejsce Coombe Country Park. Tego szukałam , tego potrzebowałam.
Przestrzeń gdzie nie depcze się nikomu po piętach  i zapomina o wszędobylskim warkocie samochodowym.
Jest blisko mnie.
Pałac, ogród angielski i panna młoda latająca po parku za fotografem  z trenem w garści i w kozakach zamszowych rozklapcianych, oj od korzeni nie uciekniesz.

Monday, 8 August 2011

nie

podoba mi sie to co zobaczylam w tv, nie ma na to zadnego wytlumaczenia .Nie rozumie zachowan policji i przede wszystkim braku strazy pozarnej, oj nie podoba mi sie.

Friday, 5 August 2011

dom moj

dostala Basia. Nowy, trzy sypialnie, ogrod.
Marzenie - o ile nie jest z agencji, czyli nie do kupienia. Pojawilo sie znowu magiczne ,,po 2 latach,,.
Dlugasny spacer  do Kasi , milo bylo. Z obserwacji: cztero-letnia Emilia wstydzi sie 100 razy bardziej niz dwu-letnia Amelia. No i Emilia jest zazdrosna o Klare, pff.
Spacer w nowych butach. Nogi mnie bola. Jeszcze nie chodzilam w tak plaskich butach.
Klara przerechotala cale popoludnie.

Wednesday, 3 August 2011

cud

ownie, cudooownie.
Lato. W anglii. Cieplota, goraco, pachnaco.
I tylko w naszym mieszkaniu jest chlodno-milo-przyjemnie.

Klara wychwalona pod niebiosa za regularne zasypianie, dzis cala w opozycji. Owszem zasnela jak Bog przykazal 7.55, ale obudzila sie po 30 minutach. Ojciec porozmawial, rozswietlil niebo i poszedl pracowac a ja zostalam z rozrechotana Klarka.
Idzze spac dziecko bo matka tez chce.

Sunday, 10 July 2011

kolorowe

muchy nas zaatakowaly, Klarze wciskaly sie w faldki  a jedna do oka sie zapedzila. Pieluszka jako moskitiera ukazala nowe mozliwosci Klarki - blyskawiczne sciaganie z twarzy zaslony, cwanie malenka.
W desperacji zaczelam kupowac rzeczy raczej zbedne ale o ktorych pomyslalam kiedys. Ramek zal bo wypelnic jest czym ale musialabym przyspawac do sciany.

Sunday, 26 June 2011

pierwszy dzien lata

a prznajmiej tak mi sie wydaje. W nieustajacej trosce o ochrone dzieciecia przed promieniami, zapomnialam o sobie. Opalilam rece bez dloni (bo wozek przeciez), wlasciwie to spalilam. Ale wierze ze zbrazowieje. Zastanawia mnie jak z tego naslonecznienia wybrneli blado-licy  i rozneglizowani autochtoni. I jak daly rade przetrwac te 30C liczne muzulmanki obute w czern od stop do glow.
A Jo na to: co ty wiesz o upale. No tak, nie ma tu co dyskutowac, trzeba jechac i poczuc.
Fajnie nam sie spacerowalo, niespiesznie. Trawa wydeptana to i wozek toczylam sprawnie, jedna reka, druga zajeta a to kubkiem decaf latte, a to lodami mniam mniam.